Lekcje religii w podstawówce jednak wnoszą coś ważnego do rozwoju człowieka, a dokładniej siedem grzechów głównych. Nieszczególnie umiem sobie wyobrazić przy konfesjonale osobę, która spowiada się z leżenia do góry brzuchem przez cały dzień, albo z obżarstwa na weselu. Gdy byłam dzieckiem to notorycznie zastanawiałam się czy ludzie grubi powinni częściej chodzić do spowiedzi. Dalej jest to dla mnie niejasne, skoro nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest uznawane grzech. Ale do rzeczy: nauki kościoła przychodzą nam z nieodzowną pomocą w kwestii takiej, jak efektywnie wykorzystywać bliźniego.
Pycha - to przede wszystkim peccatum kapitalne, czyli tatuś i mamusia innych grzechów. Ile zdrad, oszustw, niegodziwości człowiek jest w stanie popełnić pod wpływem komplementu… Prawdopodobnie więcej, niż pod groźbą rozstrzelania. Znamienne jest to, że ten, kto nas chwali i podziwia jest zawsze dobry i mądry (jeśli nie wspaniały). Kto by w głębi duszy nie chciał mieć u swego boku osobę, która byłaby niczym nastawiona na wieczność katarynka z pochlebstwami? Ostatecznie zakochujemy się w tych, w którzy umieją nas przekonać do własnej wyjątkowości. Bez próżności stosunki damsko-męskie byłyby ogólnie niemożliwe.
W przypadku intelektualistów zręczny podliz, który ma odnieść skutek nie może być wulgarny, trzeba działać sposobem i nie wprost. Wykształconemu człowiekowi nie powiemy „jesteś taki dobry, pożycz mi pieniądze”. Trzeba rozwinąć cały wachlarz subtelnych środków, jak „powiedziałbym ci o mej rozpaczliwej sytuacji, ale zbyt lękam się, iż z dobroci serca sam wpadniesz dla mnie w tarapaty, ble, ble”. Spryt jednego, a pycha drugiego jest gwarancją powodzenia wszelkiego przedsięwzięcia, przy czym każda ze stron będzie zadowolona.
Bardzo zabawnym zjawiskiem jest próżny mężczyzna (jak to napisał d’Arthez do Ewy o jej bracie Lucjanie w „Cierpieniach Wynalazcy”: „Jest to, niech mi Pani pozwoli powiedzieć, kobieciątko, które lubi błyszczeć”). Próżność kobieca jest dobrze znana i omówiona steki razy. Wszystkie reguły dżentelmeństwa zostały w gruncie rzeczy obmyślane tak, aby jej nie urazić. Dlatego też owiele ciekawszy jest mężczyzna, który na przykład pragnie uchodzić za pięknego i zdolnego, a w żadnym wypadku nie jest. Podstawowym (i jedynym) jego orężem będzie słowo. Mężczyźni, którzy się przechwalają ku własnej zgubie uważają za mądre kobiety te, które im wierzą bądź tylko udają, a za głupie i płytkie te, które się z nich śmieją, podczas gdy jest zupełnie odwrotnie.
Oczywiście nie tylko ludzie urodziwi i mądrzy rozkoszują się sami sobą. Próżny może być brzydal, imbecyl, czy biedak. Co jest ewenementem – niska samoocena wcale nie przeszkadza w pysze. U pewnego człowieka, którego poznałam trudno jest stwierdzić, co jest jego prawdziwym stanem – rój kompleksów, czy rozpierająca go duma, która przeziera z każdej wypowiedzi. Osobiście za każdym razem dębieję ze zdumienia na tę mieszankę. Strzeżcie się, gdy ktoś w ciągu kwadransa mówi „Jestem bardzo wrażliwy” łącznie z „Znam swoją wartość”, albo co gorsza raz, a bez ogródek: „tak już w życiu głupio robię, że jestem bardzo dobry dla innych.”
Jedna rzecz mi się nadzwyczaj ostatnio spodobała, a wyczytałam ją w Niedzieli, w wykładzie ks. Antoniego Tatary. Księdzu chodziło o to, że człowiek pyszny to taki, który nie umie przeprosić, prosić, ani przyjmować, bo powstrzymuje go przed tym zagięta w niewłaściwą stronę duma.